niedziela, 11 września 2011

Wojna 1918-20. Cz. VIII.

Generał Kazimierz Raszewski.


Bitwa pod Brodami.
Bitwa pod Brodami to zupełnie zapomniany epizod kampanii 1920 roku. Między 25 i 26 lipca 1920 r. doszło do strategicznego kryzysu na południu polsko – bolszewickiego frontu. 18. Dywizja Piechoty, walcząca samotnie z całą Konną Armią Budionnego, została otoczona w Brodach. 26 lipca po ciężkich walkach Polacy bagnetami otworzyli sobie drogę odwrotu. Znakomitą postawą w tej bitwie popisała się polska artyleria, wielokrotnie wspierając atakującą piechotę bezpośrednim ogniem z pierwszej linii. Przebicie się 18. dywizji było niewątpliwym sukcesem, ale utrata Brodów stwarzała bezpośrednie zagrożenie dla Lwowa oraz planów polskiej kontrofensywy przeciwko wojskom Tuchaczewskiego. Józef Piłsudski postanowił w tej sytuacji wydać decydującą bitwę Budionnemu. Udział w tej operacji wzięły wojska Frontu Południowo – Wschodniego pod dowództwem gen. Śmigłego – Rydza. Plan przewidywał atak polskiej kawalerii wspartej przez 6. Dywizję Piechoty z rejonu Beresteczka na Brody i Radziwiłłów. Osłonę od strony Dubna zapewniała 1. Dywizja Piechoty. Polskie natarcie ruszyło 27 lipca i od razu osiągnęło spore sukcesy. Budionny nie zaniechał jednak działań zaczepnych na północ od Brodów i już następnego dnia uderzył przez Styr w kierunku Buska i Horochowa. Kontrataki 1. Dywizji Kawalerii i 18. Dywizji Piechoty zatrzymały jednak to natarcie. Jeszcze tego samego dnia dowódca polskiej 2. Armii, gen. Raszewski, uznając koncentrację swoich oddziałów za pomyślnie zakończoną, postanawia przejść do ataku na całej linii. Rozpoczęła się wielka bitwa pod Brodami. Polskie dowództwo planowało zniszczenie oddziałów przeciwnika na zachód od Styru i odbicie Brodów. Z kolei Budionny zamierzał wyjść na tyły armii gen. Raszewskiego, zniszczyć ją i do 30 lipca zdobyć Lwów. Zaciekłe walki 29 i 30 lipca pokrzyżowały jednak plany obu stron. Polacy nie zniszczyli przeciwnika, ale zatrzymali jego natarcie. O sukcesiezadecydował drobny na pozór epizod w nocy z 30 na 31 lipca. Wówczas to 1. Dywizja Piechoty płk Dąb – Biernackiego odrzuciła radziecką 14. Dywizję kawalerii spod Rogoźna w kierunku Pełczy. Budionny zupełnie to zlekceważył, dzieląc swoją armię na dwa ugrupowania, które w rezultacie zaczęły działać w różnych kierunkach. Jak się później okazało, przesądziło to o polskim zwycięstwie. 1 sierpnia Polacy wciąż posuwali się w kierunku Brodów, mimo zaciekłych kontrataków radzieckiej kawalerii. Następnego dnia na rozkaz gen. Raszewskiego grupa kawalerii płk. Rómmla rozpoczęła z rejonu Szczurowa manewr okrążający na skrzydło Konnej Armii. Działania te od północnego – wschodu ubezpieczała piechota, która uderzyła bezpośrednio na miasto. Bolszewicki front jako pierwsza przerwała 18. Dywizja Piechoty. Po całym dniu wyczerpujących walk oddziały Budionnego wycofały się pod wieczór na przedmieścia Brodów, a 3 sierpnia zostały z nich zupełnie wyparte i w popłochu wycofały się na wschód. Następnego dnia ostatnim akordem bitwy pod Brodami były zaciekłe i krwawe walki 18. dywizji o Radziwiłłów. Również 4 sierpnia na Podolu znaczący sukces odniosła 12. Dywizja Piechoty płk. Januszajtisa, zdobywając Mikuliniec , zadając oddziałom przeciwnika ciężkie straty, i ostatecznie wyrzucając je za Seret. Znaczącą rolę w tym starciu odegrały polskie czołgi. Niestety, wobec dramatycznej sytuacji na kierunku warszawskim, a zwłaszcza wobec upadku twierdzy brzeskiej, nie można było wykorzystać tych sukcesów. Dywizje walczące na południu dostały rozkaz odwrotu i musiały wycofać się pod Warszawę. 5 sierpnia bolszewicy ponownie wkroczyli do Brodów, doszczętnie rabując i niszcząc miasto. Strategiczna sytuacja wielkimi krokami zbliżała się do rozstrzygnięcia. Nadchodził kryzys wojny. W ciągu kilku dni Polacy musieli wygrać albo stracić wszystko, co wywalczyli od 11 listopada 1918 roku.

1 komentarz: