czwartek, 22 września 2011

Gonitwy (Z. Gloger)

Rycerze w oporządzeniu turniejowym z 1 połowy XVI wieku.
Ilustracja z "Ars Athletica" Hectora.


Gonitwy (Encyklopedia Staropolska Z. Glogera)
W narodzie i w stanie rycerskim do najmilszych zabaw należały popisy, ćwiczenia i szermierki rycerskie. Tak było zresztą w całej Europie, gdzie turnieje na dworach królów, książąt i panów, stanowiły codzienną zabawę towarzyską. W pojęciach bowiem średniowiecznych oddawano większe hołdy zręczności i sile fizycznej, niż przymiotom umysłowym, które zostawione były stanowi duchownemu. Turnieje odbywały się wszędzie w tak jednostajny sposób, że opisywać ich tutaj jako zabawy narodowej nie można. Artykuły marszałka wiel. kor., r. 1578 w Warszawie ogłoszone, dają nam obraz gonitw publicznych, które odbyły się w Ujazdowie pod Warszawą, wobec króla Stefana Batorego, znakomitych gości i tłumów ludu „ku ozdobie przenosin Jana Zamojskiego, podkanclerzego koronnego”. Podług przepisu marszałka w. kor. ktokolwiek stawał w szranki, musiał być ubrany ozdobnie, bez ostrej broni, mogącej służyć do krwawego starcia, objeżdżał plac i stawał w jednym końcu, oczekując hasła. Sędziowie dawali je każdemu osobno. Rycerz, goniący w całym pędzie konia, usiłował trafić kopją w pierścień, wiszący na sznurze. Stopień jego zręczności sędziowie oznaczali liczbą. Kto pierścień wdział na kopję, zapisywano mu 6, kto górą weń uderzył, miał 3, dołem 2, a kto z boków – ten dostawał najniższą liczbę 1. Rycerze gonitwę kilkakroć powtarzali. Kto kopją sznur przeniósł, tracił wszystkie razy, równie jak ten, komu noga ze strzemienia wypadła, albo hełm spadł z głowy. Kto kopję złamał albo ziemi nią dotknął, musiał opuścić szranki. Dla najdzielniejszych były 3-stopniowe upominki. Tego rodzaju gonitwy do pierścieni, do głów tureckich, odbywały się i przed dworami i dworkami szlachty. Bywały gonitwy i na ostre, piesze i konne. Insi okazywali różne sztuki, siedząc na koniach. Przepisy turniejów, do których powinni byli wszyscy się stosować, przybijano na wrotach zamkowych. Górnicki, mówiąc o gonitwach i ćwiczeniach, nadmienia, że w jego czasach „kamieniem ciskanie i w zawód (do mety) bieganie, skakanie i inne podobne temu, nie do końca jeszcze zagasło.” Powiada, że był zwyczaj w Polsce grać piłę (w piłkę), na koń skakać, ale go niema teraz. „A jako piły nie grawamy, tak zasię morzpręgi, chodzenie po powrozie na mietelnictwo poszło, a szlachcicowi by kęsa nie przystoi”. „Iżby się dworzanin dobrze (przed panem) popisał, musi być dobrym jeźdźcem, musi konia znać, wieść go pięknie i kształtownie na nim siedzieć, musi mieć rozumienie co któremu strojowi służy. Włoszy mają tę sławę, jakoby byli dobremi jeźdźcy, co się tyczy kształtownego jeżdżenia koniem i do pierścienia najlepiej biegać mieli.” „I u zawodu (zawód czyli przeszkoda od zawieść, t. j. zagrodzić w poprzek drogę) kto nie może być pierwszym, wiele ma przed trzecim, gdy wtórym przybieży.” „Gdy mu się też trafi w gończej abo w kolczej, abo w turnieju być.” Wiele kobiet polskich umiało dzielnie jeździć konno a nawet przywdziewało zbroję w czasie zabaw i próbowało współzawodniczyć z braćmi i ojcami. W r. 1719 po całej Europie gadano o Helenie Ogińskiej, wojewodziance wileńskiej, która podczas wesela królewicza Fryderyka Augusta z Maryą Józefą, córką cesarza Józefa I, w Dreźnie, na słynnym karuzelu, przez młode damy odprawionym, mając lat 18, wszystkie rycerskie sztuki z taką dzielnością i zręcznością odbyła, że pierwszeństwo przed wszystkiemi wzięła i wyznaczoną nagrodę otrzymała (ob. Siłacze). Ze śmiercią Jana III, zwycięzcy z pod Wiednia, gonitwy rycerskie przestały być zabawą szlachty na dworach królów polskich. Za Sasów odbywały się już tylko karuzele. Stanisław Poniatowski próbował raz jeszcze wskrzesić gonitwy pod nazwą karuzelu w r. 1788 przy odsłonieniu pomnika Sobieskiego w Łazienkach, ale był to już tylko popis zfrancuziałych paniczów.

środa, 21 września 2011

Galeria Powstań Śląskich - cz. III

III Powstanie Śląskie - sztab Grupy "Północ".
Fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

III Powstanie Śląskie - oddział techniczny żandarmerii polowej.
Fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

III Powstanie Śląskie - żandarmeria polowa wojsk powstańczych.
 
Grupa uczestników III Powstania Śląskiego.

Ślązacy w bitwie pod Grunwaldem.

Herb Księstwa Opawskiego

W bitwie pod Grunwaldem Ślązacy walczyli w obu armiach. Feudalny senior książąt śląskich, król Czech Wacław IV, dał im wolną rękę w wyborze strony konfliktu. Za koalicją polsko - litewską opowiedzieli się: Jan z Raciborza, Bolko z Cieszyna, Wacław z Opawy, Bernard z Niemodlina i Wacław z Krosna. Ich poczty włączono do zaciężnej chorągwi czesko - morawskiej, oraz do chorągwi Ziemi Wieluńskiej. W walce sprawili się bardzo dobrze (w odróżnieniu od Czechów), i do końca utrzymali swoje miejsce w szyku. Inni Ślązacy, razem z księciem oleśnickim Konradem VII Białym, dołączyli do Krzyżaków. Książę  Konrad urodził się około 1390 roku (według niektórych źródeł w 1396 roku) jako syn Konrada III Starego. W dzieciństwie przebywał kilka lat na dworze królewskim w Krakowie jako paź Anny Cylejskiej (druga żona Władysława Jagiełły). Wojskową edukację odebrał u Krzyżaków w Malborku. W 1410 roku wbrew woli ojca opowiedział się po stronie krzyżackiej. Wielki mistrz powierzył Konradowi zaciąg ochotników ze Śląska oraz z Czech. Za każdą rycerską kopię (rycerz z pocztem) Malbork płacił 23 dukaty. Dla dolnośląskich rycerzy taka suma była niebagatelną zachętą – tym bardziej, że z krzyżackim żołdem łączyła się  nadzieja na bogate łupy. Zapewne z tych samych powodów cztery lata później walczyli razem z Konradem Białym u boku Władysława Jagiełły – za polski żołd, łupy na Krzyżakach, a przy okazji zgodnie z polityką własnego suwerena (król czeski tym razem otwarcie opowiedział się za Polakami). Pod Grunwaldem śląska chorągiew Konrada Białego była czwartą co do wielkości w wojsku krzyżackim. Ustawiono ją najprawdopodobniej w drugiej linii i do walki weszła w decydującej fazie bitwy. Chociaż liczna (ponad 200 kopii) i „dobrze okryta”, chorągiew księcia Konrada nie popisała się niczym szczególnym. Również sam Konrad nie błysnął jakąś szczególną walecznością. Kiedy armia krzyżacka poszła w rozsypkę, wykorzystał pierwszą okazję do złożenia broni. Młodego Piasta pojmał Jost z Salcu, czeski rycerz walczący po polskiej stronie. Jagiełło potraktował Konrada łaskawie. Z okupu praktyczny Litwin jednak nie zrezygnował. Za uwolnienie Konrada Oleśnickiego oraz Kazimierza Słupskiego zażądał ogromnej jak na owe czasy sumy 100 tysięcy kop groszy praskich. Książę przebywał w polskiej niewoli (oczywiście w bardzo dobrych warunkach) prawie rok. Okup przekazał w czerwcu 1411 roku jego starszy brat Konrad V. Jan Długosz tak opisał pruską wyprawę księcia Konrada: „Chorągiew Konrada Białego, księcia oleśnickiego ze Śląska, którą osobiście prowadził sam książę Konrad z ludzi własnych; pod nią służyli rycerze jego właśni z księstwa wrocławskiego i Śląska. I sam książę Konrad został pojmany i pozbawiony zarówno chorągwi, jak całej swej fortuny, ale wypuszczony został na wolność z łaskawości Władysława króla polskiego. Trzeba zaś wiedzieć, że ze wszystkich książąt śląskich czy też polskich nikt prócz tego Konrada oleśnickiego i Kazimierza, księcia słupskiego, czyli szczecińskiego nie przeszedł na stronę mistrza i Zakonu krzyżackiego z wieczną ich hańbą i wstydem, iż własną mowę i własną ojczyznę, wspierając wrogów chcieli rozszarpać i zniszczyć. Obu jednak oraz ich pojmanym rycerzom król Władysław przebaczył”.
Rycerze księcia Konrada na polach grunwaldzkich zamiast sławy i łupów znaleźli tylko wstyd, upokorzenie, a niejeden materialną ruinę, kiedy przyszło płacić Polakom pieniądze za wykupienie z niewoli. Straty osobowe śląskiej chorągwi raczej nie były wielkie. Wprawdzie sławni polscy przedchorągiewni (wyborowi rycerze stojący w szyku chorągwi przed jej znakiem) okazali się tego dnia mistrzami nie do pokonania, ale w ostatniej fazie bitwy Polacy atakowali przede wszystkim oddziały zakonne, dając gościom i najemnikom szansę bezpiecznej kapitulacji. Po bitwie grunwaldzkiej Konrad Biały zmienił stronę, stając się nie tyle sojusznikiem, ile wręcz najemnikiem Jagiełły, oraz filarem projagiellońskiego stronnictwa na Śląsku. Wsparł polskiego króla przeciwko Krzyżakom w 1414 roku razem z Konradem V i siedmioma innymi Piastami śląskimi. Później jeszcze kilkakrotnie przechodzili ze strony na stronę, raz występując razem z Krzyżakami przeciwko Jagielle, innym razem przepraszając go niemal na kolanach za nieprzyjazne gesty. Konrad Biały walczył później z husytami, a pod koniec życia utracił władzę nad księstwem na rzecz swoich bratanków. Zmarł w 1452 roku we Wrocławiu.

Bibliografia:
M. Czapliński, E. Kaszuba, G. Wąs, R.Żerelik, Historia Śląska , Wrocław 2002,
K. Jasiński, Rodowód Piastów śląskich, Kraków 2007,
E. Potkowski, Grunwald 1410, Kraków 1994,
A. Nadolski, Grunwald 1410, Warszawa 2003.


wtorek, 20 września 2011

Galeria Powstań Śląskich - cz. II.

Józef Korman, szef kontrwywiadu Naczelnej Komendy 
Wojsk Powstańczych (III Powstanie Śląskie).
Fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Rudolf Kornke - zastępca Głównego Inspektora Polskiej 
Organizacji Wojskowej na Górnym Śląsku .

Podpułkownik Bronisław Sikorski (na drugim planie) - inspektor piechoty w dowództwie Obrony Plebiscytu. Od 22 kwietnia dowódca Grupy "Południe" (III Powstanie Śląskie). Jego oddziały powstrzymały niemiecki 
kontratak znad Olzy i Odry na Wodzisław Śląski.
 
III Powstanie Śląskie - grupa oficerów 1 dywizji. Na pierwszym planie 
stoją od lewej: kapitan Leon Bulowski, kapitan Robert Oszek, 
kapitan Jan Chodźko, porucznik Jan Kowalewski. 
Fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.