Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniana duma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniana duma. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 września 2011

Polska szabla husarska vs katana

Polska szabla husarska "batorówka" z XVII wieku (Muzeum Wojska Polskiego 
ze zbiorów A. J. Strzałeckiego). Na zastawie portret Batorego
oraz wybite "STEFANUS BATORI REX POLONIA".

Polecam mały eksperyment – poproście dziesięć osób o wybranie najlepszej w nowożytnej historii świata broni białej. Zdecydowana większość wskaże japoński miecz samurajski, sławną katanę. Czy naprawdę zasługuje on na swoją opinię? Bez wątpienia stanowił wielki wyczyn techniczny. Kiedy jednak przeanalizujemy jego walory użytkowe, szybko okaże się, że nie była to broń tak doskonała, jak to pokazują współczesne filmy fabularne, kreujące obraz tyleż efektowny, co z reguły daleki od rzeczywistości. Styl szermierki oferowany przez katanę jest nie tyle prosty, ile wręcz toporny. Co gorsza jej obsługa wymaga obu rąk, więc przydatność do walki z konia jest raczej średnia. Jaka broń zasługuje w takim razie na palmę pierwszeństwa? Odpowiedź jest tyleż oczywista, co dla większości – niestety − zaskakująca. Najlepszą krótką bronią białą (sieczną lub kłującą) kiedykolwiek stworzoną przez człowieka była… polska szabla husarska. Jest to broń o tak znakomitych możliwościach, że sławny japoński miecz to przy niej po prostu prymitywny cep.
Historia polskiej szabli husarskiej sięga czasów Stefana Batorego, kiedy to pojawiła się w Polsce szabla węgierska. Była to doskonała broń, pozwalająca na wykonywanie cięć bezpośrednich i zamachowych z łokcia oraz z ramienia oraz wszelkich zasłon statycznych.  Łączyła w sobie wszystkie cechy bojowe wschodnich i zachodnich szabel i mieczy (w tym m.in. samurajskiej katany). Była w swoim czasie najlepszą szablą zarówno do walki pieszej, jak i konnej. Polacy szybko docenili zalety tej konstrukcji, wprowadzając wszakże dwie istotne modyfikacje. Zamknięta (lub półzamknięta) rękojeść polepszyła ochronę dłoni szermierza. Po wewnętrznej stronie rękojeści Polacy dodali również paluch – pierścień pozwalający na przełożenie kciuka. Zmieniał on ułożenie dłoni, poprawiał pewność chwytu oraz zwiększał siłę ciosu. Pozwalał również na zadawanie tzw. cięć odbijanych, wykonywanych szybkim ruchem z nadgarstka. Były one niezwykle skuteczne, nie zostawiały bowiem czasu na obronę, i zadawano je bez sygnalizowania wcześniejszym zamachem. Szabla husarska była główną bronią boczną elitarnej polskiej jazdy husarii (o której w następnym odcinku). Swoją przewagę udowodniła wielokrotnie, wchodząc do narodowej legendy i zyskując  złowrogą sławę wśród przeciwników.
Wróćmy teraz do początkowego porównania naszej szabli z tak hołubioną przez „kulturę masową” japońską kataną. Szabla była cięższa, co - razem z innymi detalami konstrukcji - przekładało się na większą siłę ciosu. Jej klingę wykonywano najczęściej ze stali węglowej, łącząc miękki rdzeń z twardym ostrzem. Dawało to pewną elastyczność konstrukcji i łatwość naprawy uszkodzeń. Klinga katany, wykonana z damastu skuwanego, na skutek wielkiej (nawet przesadnej) twardości mogła kruszyć się jak szkło w starciu z szablą. Samurajowie w ogóle starali się nie parować cięć przeciwnika, ale raczej omijać je, wyprowadzając precyzyjne ataki. Można założyć, że taki styl wobec szabli husarskiej, bardziej manewrowej i umożliwiającej bezpieczne parowanie, byłby raczej mało efektywny. Szablą husarską można było zadać efektywny sztych, chociaż jego wyćwiczenie wymagało długiego treningu (ze względu na dużą krzywiznę). W przypadku katany nawet sztych był w zasadzie cięciem. Obie bronie pozwalały na wykonywanie cięć odbijanych, ale wielką przewagą polskiej szabli był paluch, pozwalający na „pracę” samym nadgarstkiem, oraz jednoręczność, znakomicie ułatwiająca manewrowanie, a przede wszystkim walkę z konia. Korzyści taktyczne były w tym układzie oczywiste. Krótka i z konieczności uproszczona analiza prowadzi do jednego wniosku – nie mamy się czego wstydzić. To, co stworzyli Polacy, jest po prostu lepsze niż doskonała skądinąd, legendarna konstrukcja japońskich rzemieślników, którą tak ekscytuje się cała zachodnia kultura. Wnioski pozostawiam Czytelnikom.